Co mówić dziecku kiedy słucha

Co mówić dziecku, kiedy słucha? Niezmiennie zastanawiam się nad tym, czy istnieje jakiś wyraźny, a przy tym optymalny kod przekazu myśli. Wiesz jaki…, hmmm…, taki, co pozwala powiedzieć wszystko to, co chce się powiedzieć w konkretnej sytuacji. Po to, aby w ten sposób uzyskać skutek w postaci uzyskania pełnego zrozumienia treści po stronie odbiorcy, tj. dziecka. Przekazać wszystko tak, aby nie urazić, dodatkowo wyrażając szacunek, budząc poczucie wartości. Ja mam z tym problem. Bardzo trudno jest przekazać coś dobrego, optymistycznego, gdy rezerwuar cierpliwości we mnie przelewa się… gdy mnie po prostu zalewa… zła emocja.

Słowa są potęgą, mają nieograniczoną moc. Są nawałnicą, albo łagodnym powiewem, oberwaniem chmury, które niszczy, albo wodą, która poi.

Martin Gray

Co mówić dziecku kiedy słucha? Słowa są bardzo ważne. W korespondencji z dzieckiem najważniejsze są te: kocham Cię, jesteś dla mnie ważny, jesteś naprawdę dobry w tym co robisz, wiesz, możesz być kim chcesz, bądź szczęśliwy, na pewno dasz sobie radę, wierzę w Ciebie, wspieram Cię i zawsze możesz na mnie liczyć, jestem z Ciebie dumny, rozumiem Cię i ufam Ci.

Zanim się rozpiszę…

Kiedy mały człowiek przychodzi na świat, jego ciało jest bardzo delikatne i wątłe. Wymaga wielkiej ostrożności, zanim nie wzmocni się i zanim jego umysł zacznie w pełni panować nad każdą częścią. Do tego czasu wszystko jest w rękach nas rodziców, opiekunów. Karmiąc, ogrzewając, przytulając i bawiąc się – wzmacniamy kręgosłup i mięśnie, aby z każdym dniem nasze dziecko było coraz bardziej samodzielne i pewnie stawiało kolejne kroki. 

Nie wystarczy jednak wykazywanie dbałości o ciało naszego dziecka, aby poradziło sobie w życiu. Czy silne mięśnie i stabilny kręgosłup sprawią, że będzie szczęśliwe, pogodne, pewne siebie, a jego życie pełne będzie sukcesów? 

Podświadomie znamy odpowiedź na te pytania, ale czy wiemy, czego jeszcze nasze dziecko potrzebuje, by mogło w pełni wykorzystać cały życiowy potencjał i osiągnąć to, po co przyszło na ten świat?

Słowa są jak narty. Im cięższe, tym głębszy pozostawiają ślad.

Z życia wzięte

Jakiś czas temu byłem świadkiem sceny, która miała miejsce na placu zabaw dla dzieci. Maciej bardzo chciał pozjeżdżać na zjeżdżalni i pobawić się w piaskownicy, więc to sobotnie popołudnie spędziliśmy w ogródku jordanowskim. Razem ze mną, w podobny sposób, czas z dziećmi spędzało kilka mam. Moją uwagę przykuła jedna z nich i jej 4 letni synek.

Akcja piaskownica

– Czekaj Jasiu, pomogę ci – usłyszałem jej głos i zobaczyłem, jak zmierza w stronę piaskownicy. – Nie płacz. Nic się nie stało. Mama zaraz to naprawi. Po czym miejsce nieudanych piaskowych babek, zajęły niemal doskonałe, wykonane przez mamę Jasia. Chłopiec popatrzył, uśmiechnął się i zabrał za nakładanie piasku do foremki. Próbował dobrze ubić piasek, ale nie bardzo mu szło. – Czekaj, pomogę ci – usłyszał i po chwili trzymał już w dłoniach pięknie przygotowany materiał na babkę. – A jak znów mi nie wyjdzie? – zapytał Jaś. – Nie martw się. Wiesz, że mamusia zawsze ci pomoże. Daj, pokażę ci jak to zrobić, żeby się udało – jak zawsze pomocna mama, wzięła foremkę z piaskiem i sprawnym ruchem dłoni, postawiła kolejne w swojej kolekcji, pisakowe cudo.

Pomagaj, nie wyręczaj

Mamo, mogę iść pozjeżdżać? – zapytał nagle Jaś. – Idź, idź, jak będę tu na ławce, albo postawię dla ciebie jeszcze kilka babek z piasku – zadowolona z siebie mama Jasia, odprowadziła wzrokiem syna, po czym zaczęła wypełniać mokrym pisakiem, kolejną kolorową foremkę.

Piaskownica to ważne miejsce. Tu uczymy się. Doświadczamy.

Pomagać, nie znaczy wyręczać. Wiemy to, a mimo wszystko, jako rodzicom zdarza nam się od czasu do czasu, albo częściej, zrobić coś za nasze dziecko. Niby dla jego dobra, ale czy na pewno dla jego? Ja mam duży problem z pomaganiem Maćkowi w odrabianiu zadań domowych. Chcę, aby wszystko wyglądało idealnie. Staram się, aby takie było. A gdy widzę, że działania mojego Syna nie zawsze są na 100%, poprawiam… bo chcę, aby takie były.

Co mówić dziecku kiedy słucha?

Robię jeszcze jedno i często nie potrafię tej opcji siebie powstrzymać czy w ogóle wyłączyć. Co takiego? Dawać złote rady. Gotowe rozwiązania. Prawić kazania, by nawrócić z niewłaściwej drogi. Czy jednak tego właśnie potrzebuje mój Syn? Czy takie zachowanie i słowa pomogą Mu wejść w dorosłe życie pewnym krokiem, z wiarą, że wszystko jest możliwe?

Dobrze wiem, że nie. Mojemu Synowi przyda się coś o wiele cenniejszego, z czego być może nawet nie zdaje sobie sprawy. Potrzebuje słów, które wzmocnią jego życiowy kręgosłup i mięśnie. Słów, które jak pochodnia, pomogą mu zawsze widzieć, jak wspaniałym i wyjątkowym jest człowiekiem. Co mówić dziecku kiedy słucha?

Kocham Cię

To chyba najważniejszy zwrot świata. Powtarzam go swojemu dzieciakowi często. A Ty?

To najcenniejsze słowa i to już od poczęcia. Wypowiadane bez powodu i bez okazji. Płynące z serca, połączone ze spojrzeniem, gestem, obecnością. Znam rodziców, którzy nie należą do wylewnych. Twierdzą, że nie ma co powtarzać, bo przecież dziecko wie, że rodzic je kocha. A przecież te słowa są jak słońce, deszcz i wiatr w jednym – niezbędne do życia, wzrostu, rozkwitu i wydania wspaniałych owoców. Bezcenne dla małego człowieka, by wypełniony szczęściem, bez lęku, realizował swoje marzenia. Staram się wypowiadać je jak najczęściej. Rano i na dobranoc. Zawsze przed wyjściem do szkoły czy na zajęcia pływania.

Jesteś ważny

Co tak naprawdę znaczy to słowo wypowiadane do dziecka? Czy tylko to, że może liczyć na moją opiekę, pomoc, ochronę i wsparcie? Nie. To za mało. By poczuło się naprawdę ważne, musi to słyszeć i doświadczać w codziennym życiu, a to znaczy, że za słowami powinno iść działanie. 

Jesteś ważny to znaczy jesteś częścią naszego domu, naszej rodziny, społeczności, miasta i świata. Masz swój udział we wszystkim, co współtworzysz.

Co z tego wynika?

To mianowicie, że dzięki temu dzielimy się w domu obowiązkami. Nie tylko dostajemy coś od innych, ale też my dajemy coś od siebie: swój czas, wiedzę, umiejętności, wysiłek. A Ty swój. Jesteś ważny i wiem, że mogę liczyć na Twoją pomoc, gdy będę jej potrzebował – dla dziecka to coś nieocenionego. 

Choć wie, że wciąż potrafi tak niewiele, to wiedza, że rodzice jego drobną pomoc uważają za coś bardzo ważnego – jest bezcenna i motywująca do jeszcze większego zaangażowania. 

Jesteś wystarczająco dobry

To przeciwieństwo przekonania, z którym wielu dorosłych boryka się przez całe życie. Nie jestem wystarczająco dobry. Dostałem 4.5 z matematyki i 5 z języka polskiego. Nie jest ważne, że obie oceny są pozytywne. Może teraz ta czwórka, a za chwilę na pewno będzie lepiej. Ale słyszałem pytanie dlaczego ta czwórka. Piątka wówczas nie miała już większego znaczenia. Liczyło się moje niedociągnięcie. Znam to dobrze. Niestety. I co wówczas? Obniżona samoocena. Jestem gorszy od innych. Nie dam rady. Wszyscy są lepsi, więc ja nie mam najmniejszych szans, by to osiągnąć. Trudno zmienić takie myślenie, gdy zapuści korzenie w głębię podświadomości.

Każde dziecko chce czuć się zwycięzcą. Chce czuć wsparcie.

Dziś, gdy sam jestem ojcem postanowiłem to moje doświadczenie wykorzystać.  Postanowiłem, aby moje Dziecko od pierwszy lat życia słyszało jak bardzo jest dobre… i że o ile zechce może być jeszcze lepsze.

Możesz być kim chcesz

Między tymi słowami, kryją się inne, bezcenne – możesz spełnić swoje marzenia, jeśli tylko tego chcesz. Jesteś jak małe nasionko, w którym drzemie moc i ogrom potężnego dębu. To przekonanie, podobnie jak poprzednie, ma w sobie moc twórczego geniuszu i nieograniczoności. 

Na pewno dasz sobie radę

Trudności spotkać można na każdej drodze. Małe dziecko coś o tym wie. Słysząc te słowa z ust rodzica, który daje sobie radę z wieloma sprawami, trudno wątpić, że słyszy prawdę. Skoro tata mówi, że dam sobie radę, to na pewno tak jest – myśli niejeden chłopiec i dziewczynka, zmagając się z wielkim na swoją miarę problemem. Czytałeś artykuł pt. Jestem obecny w życiu dziecka? Jeśli nie, przeczytaj. Zawarłem tam kilka myśli, które bardzo dobrze współgrają z zagadnieniem: co mówić dziecku kiedy słucha. Szczerze polecam.

Wierzę w Ciebie

Przekonanie poparte wiarą, może stać się paliwem, na miarę tego, którym napędzane są kosmiczne statki. Dziecko, które wierzy w siebie i swoje możliwości, może przenosić góry każdego dnia. Widać to w jego oczach, ruchach, słychać w głosie. Od razu rozpoznaję takie zachowania mojego Maćka, a Ty widzisz takie zachowania u swojego dziecka? Daj dziecku wiarę w jego możliwości. Napisałem o tym w artykule pt. Postanowienia noworoczne taty.

Wspieram Cię i możesz na mnie liczyć

To kolejna porcja słów, które wzmocnią pewność nawet najbardziej niepewnego dziecka. Świadomość, że niezależnie od tego, co się wydarzy, co zrobię, jak skończy się kolejna próba osiągnięcia celu, mój tata, moja mamasą i będą ze mną. Stoją murem i choć wiem, że w razie czego będę musiał ponieść konsekwencję swoich błędnych wyborów, to nigdy nie stracę oparcia, które w nich mam. To trudne, ale jeśli rodzicowi uda się rozwinąć w dziecku takie właśnie przekonanie, to niech spodziewa się telefonów w środku nocy, rozmów o sprawach trudnych i nikomu innemu nie znanych. Dziecko wie, że może „walić jak w dym”, a rodzic się od niego nie odwróci. 

Jestem z Ciebie dumny

Jestem dumny z mojego Syna i każdorazowo staram się pokazać mu to.

Rzadko kiedy jestem dumny z siebie. Względem siebie jestem krytykantem numer jeden. Krytyczny, niezadowolony, stawiający coraz wyżej poprzeczkę tego, czego od siebie wymagam. Wobec mojego Dziecka nie mogę taki być. Staram się budować w moim Synu przekonanie, że dumnym można być z siebie nawet z małego powodu. Nie trzeba od razu zdobywać pierwszego miejsca. Już sam udział w zawodach, danie z siebie wszystkiego, przebiegnięcie linii mety, to wystarczający powód do dumy. 

Kiedy mówimy dziecku, że jesteśmy z niego dumni, rozbudzamy w nim miłość do siebie samego i akceptację. Uczymy, jak doceniać małe sukcesy i mieć co wspominać w chwilach porażki. 

Rozumiem Cię

Choć słowa te umieszczam pod koniec tej wyjątkowej dla mnie listy, to obok wyrażania miłości, uważam je za najważniejsze w całym procesie wychowania. Są podstawą wszystkich poprzednich. Jak filary, na których zbudowany jest pomost w każdej relacji. Zrozumienie otwiera umysł, wycisza osądy i oceny, daje dziecku poczucie, że w swoich małych i dużych problemach, nie jest samo. Zwykle nie oczekuję rad, pomysłów, gotowych rozwiązań, tylko zrozumienia. Nawet, jeśli przejawia się ono w zwykłym byciu, słuchaniu, przytuleniu. Rozumiem Cię – to stwierdzenie, które znaczy więcej, niż milion innych słów razem wziętych.

Ufam Ci

Klosz to bastion spokoju. Niestety, nie da się trzymać dziecka pod kloszem, choć często próbuję to robić. Człowiek jest stworzony do życia w wolności. Chce wzbijać się w przestworza na własnych skrzydłach możliwości i pasji. Gdy zaczyna chodzić swoimi drogami, zaufanie rodziców staje się czymś na wzór barierek ochronnych, szczebli wbitych w skałę i łańcuchów do podciągania się na wyższe stopnie podczas górskiej wspinaczki. To podświadoma pomoc w wybieraniu tego, co na dany moment jest najlepsze. Choć dziecko czasem (często) ma ochotę na skoki w bok po swojemu, to rozbrzmiewające w jego głowie słowa rodziców: pamiętaj, że Ci ufam, pomagają skorygować kurs i zamiast zejść ze szlaku, wspiąć się jeszcze wyżej. Wyżej swoich słabości, zachcianek, lenistwa i chęci zaimponowania innym. 

Dziecko uczy się samodzielności. Powinienem pomagać, a nie utrudniać.

To nie wszystkie słowa, których staram się używać jak najczęściej, którymi staram się żyć. Takie są moje. Oczywiście każdy z nas może znaleźć swoje.

Z każdym rokiem bycia tatą, coraz mocniej uświadamiam sobie, jak ważną i odpowiedzialną rolę odgrywam w życiu mojego Syna. Wiedziałem, że nie mogę tego zepsuć i każdego dnia staram się z całych sił, by Maciek wyrósł na siebie – takiego człowieka, jakim już teraz jest w zalążku i jakim jeszcze zapragnie kiedyś być. Aby każdego dnia cieszył się, że jest tym, kim jest i na zawsze pozostał sobą. 

Wypowiadane słowa są ważne. Jeśli chcesz przeczytać o tym więcej. Przeczytaj mojego ebooka:


Proszę poczekaj...
Podobne wpisy