Straciłem słuch – jak go odzyskać?

Słyszeć to nie problem. Kłopotem dziś dla wielu z nas (nie wyłączając mnie) jest brak umiejętności prawdziwego słuchania. Takiego, no wiesz… z zaangażowaniem. Jak słuchać dzieci, aby czuły się komfortowo w naszej obecności? To wbrew pozorom nie takie proste. Działając w pełni świadomie warto uzmysłowić sobie, że aktywne słuchanie dziecka jest czymś podstawowym w procesie budowania i wzmacniania relacji na lini: Tata-Syn, Tata-Córka, Tata-Dzieci.

Dziecko rzadko potrzebuje dobrego mówcy, częściej potrzebuje dobrego słuchacza

Robert Brault

A zatem – jak słuchać dzieci?

Z życia wzięte

Dlaczego jesteś smutny? Ktoś Ci dokuczył? Ktoś Cię źle potraktował? A może coś Cię boli? – zapytała mama. – Nie, mamo, nic mi nie jest. Tylko chciałem opowiedzieć tacie, jak fajnie bawiliśmy się dziś na placu zabaw, i że wygrałem wyścigi slalomem. Ale mój tata nie ma czasu. Ciągle patrzy na telefon, rozmawia ze znajomymi z pracy, albo gapi się na laptopa. Mówi, że mnie słucha, ale tak naprawdę nie słucha mnie, bo nie odpowiada, jak o coś go pytam. Jakby był głuchy.

Znamy takie sytuacje? To nie jedyny tata, który stracił słuch. Do niedawna sam należałem do tego licznego grona.

Dzieci i dorośli są równie wartościowymi osobami. Dziecięce myśli i ich uczucia są równie ważne i cenna jak dorosłych. To samo tyczy się dziecięcych potrzeb.Petra Krantz Lindgren

Petra Krantz Lindgren

Głuchy, choć słyszący

Czy można stracić słuch i nawet tego nie zauważyć? Tak. Jestem tego dowodem. Nie wiem nawet, kiedy to się stało. Może tak naprawdę nigdy nie słyszałem, a może straciłem go, kiedy stałem się nerwowy, żyjąc w coraz większym stresie, zabieganiu i pośpiechu.

Od czasu do czasu dostawałem sygnały, że z moim słuchem coś jest nie tak, ale nie zwracałem na to uwagi. Zbyt wiele miałem na głowie, by się tym przejmować. Zapytasz: jak to możliwe? Przecież nie sposób zbagatelizować utratę słuchu. A jednak. Ja lekceważyłem to, aż do ubiegłego piątku, gdy dotarło do mnie, że jestem głuchy. Choć fizycznie byłem pewien, że z moimi uszami wszystko w porządku, to okazało się, że jednak nie słyszę. Uświadomił mi to mój syn.

Mały mój uzdrowiciel

Taka oto sytuacja. Wyglądało to mniej więcej tak: Nieczęsto mi się to zdarza. To był wrzesień 2018 r. Tego dnia wróciłem z pracy wcześniej niż zwykle, z kilkoma niedokończonymi projektami w głowie. Pomyślałem, że najpierw trochę odpocznę, a potem szybko uporam się z kolejnym pismem dla Klienta pisanym na domowym szklanym biurku.

Wizyta u kolegi

Syn był u kolegi z klasy, a ja w związku z tym miałem całe dwie godziny – czas dla siebie, zanim odwiozą go zaprzyjaźnieni rodzice. Szło mi całkiem w zasadzie nieźle, aż nagle usłyszałem dzwonek do drzwi. Do powrotu Macieja została jeszcze godzina, więc kto mógł dzwonić do drzwi?

Niespodziewane nadejście

Mój Maciuś we własnej osobie. Wpadł jak bomba do przedpokoju, potem mojego “warsztatu” cały szczęśliwy i biegnąc w podskokach, wołał w moją stronę: Tata! Tata! Patrz co z Szymonem zrobiliśmy. Trochę pomógł nam jego tata, ale dużo sam zrobiłem. Patrz tato, on lata! – i robiąc mały zamach ręką, wypuścił z dłoni papierowy samolocik. Poleciał, a jakże, lądując wprost na moim laptopie.

Z jednej strony cieszyłem się z powrotu Syna, ale z drugiej wiedziałem, że potrzebuję jeszcze tej godziny, by dokończyć ważny treść misternie składanego projektu pisma.

Maciek nie przestawał bawić się samolotem, puszczając go to w jedną to w dugą stronę, a ja próbowałem skupić się na swojej pracy. W pewnej chwili usiadł naprzeciw mnie i zaczął opowiadać, jak się robi takie samoloty. Takie papierowe – samolotowe – origami. Kiwałem głową i potakiwałem, stukając jednocześnie w klawiaturę. Tak, tak, tak. Samoloty. Klapy też robisz. Pamiętaj, że przy starcie muszą być wypuszczone jakieś 5%. Automatycznie odpowiadałem. Dalej pisałem swoje.

Nie dawał za wygraną

– Tato, słuchasz mnie? – zapytał mój Syn.

– Mowa! Jasne, że Cię słucham. Mów proszę. Wszystko słyszę, tylko jeszcze muszę coś skończyć. Ale możesz opowiadać – zapewniłem i wróciłem do pracy.

Maciej  uwierzył, że jest tak, jak mówię i opowiadał dalej.  Tak się zanurzyłem w liczby, ustawy, paragrafy, że nawet nie wiedziałem, kiedy stanął przy mnie i ciągnąc za rękaw, powiedział:

Tato, ty nie słyszysz? Czemu nie odpowiadasz? Pytam cię i pytam, a ty nic nie mówisz. Jakbyś ogłuchł. Tato, powiedz, że słyszysz! No powiedz! – wołał coraz głośniej, nie przestając ciągnąć mnie za rękaw koszuli.

Muszę zareagować

Wyrwany z innego świata, spojrzałem Mu w oczy. Były pełne przerażenia i troski. Samolocik leżał na podłodze, jakby zupełnie przestał się liczyć.

Chwilę trwało, zanim się uspokoił, gdy zapewniłem Go, że nic mi nie jest i dobrze słyszę. Nie mógł jednak zrozumieć, dlaczego w takim razie go nie słyszałem, gdy o coś mnie pytał. Może kiedyś uda mi się to wytłumaczyć. Najważniejsze, że Jego oczy na nowo napełniły się radością i spokojem.

Świadome słuchanie

A ja? Co ze mną?

Przypomniałem sobie technikę świadomego słuchania, o której gdzieś kiedyś przeczytałem. Nigdy z niej nie korzystałem, aż do teraz. Gdy jestem zajęty, a Maciej przychodzi do mnie, by mi o czymś opowiedzieć, umawiamy się, że z radością wysłucham Go za 10 albo 15 minut, gdy tylko skończę to, co robię. Proszę, by zaczekał, bo chcę go słuchać bardzo uważnie. Tak, by moje myśli nie uciekały do pracy.

Jest też inna metoda

Mam też inną metodę. W sytuacji, gdyby mój Syn nie przyszedł do mnie, według powyżej przedstawionego schematu, ja przychodzę do niego, aby porozmawiać. Zadaję pytania i słucham, słucham i jeszcze raz słucham. Mamy w ten sposób dla siebie ok. 10-15 minut każdego dnia. Tylko Maciek i ja. Ostatnio dobry mój kolega zaprezentował mi nawet aplikację na smartfona, za pomocą której wyrabiam w sobie nawyki. Wpisuję wszystkie działania, co do których chciałbym, aby utrwaliły się we mnie w formie dobrego nawyku.

Czy jestem dobrym słuchaczem?

Co zatem robię i na czym polega owo świadome słuchanie?

Wyobrażam sobie to, o czym mówi mój Syn. Jakbym razem z nim robił to, o czym opowiada. Dzięki temu nie muszę udawać emocji i zainteresowania, a moje myśli bez problemu krążą wokół opowieści. Sprawdza się.

Proszę poczekaj...
Podobne wpisy

Tato, jestem tutaj…

Wczoraj Maciej nie miał najlepszego dnia. W szkole dokuczał mu urwis Paweł, drugie śniadanie było niedobre, a pani wychowawczyni w ogóle nie pochwaliła tego rysunku, który mu się tak bardzo…
Czytaj więcej