Chcę i zawsze pomagam mojemu Synowi. Jest to prosty postulat życia. Istotne założenie. Rzeczywistość jednak nie zawsze jest taka prosta, jak moglibyśmy tego od niej oczekiwać. Ot, chociażby przykład wczorajszego dnia, kiedy mój wewnętrzny termometr dosłownie zagotował się, gdy mój Syn postawił mnie przed pewnym faktem dokonanym. Co się stało?

Kto mi zasznuruje buty?

Banalna sprawa – buty, a w zasadzie sznurowadła. Bardzo mało czasu. Nerwy. Męska rozmowa. Irytacja. Spokój wewnętrzny odszedł gdzieś na bok na długie godziny. Mało tego… pół dnia z głowy.

Czas wyjazdu do szkoły zbliżał się nieubłaganie. Prosiłem Maćka, aby odpowiednio wcześniej zaczął sznurować buty. To dla siedmiolatka – jak się okazało – nie takie proste jest zadanie. Nie udało się. Mój Syn zamyślił się, albo wziął temat na przeczekanie. Powiedział: Tato, czy możesz mi pomóc? Oczywiście, że pomogłem. Chcę i zawsze pomagam mojemu Synowi – pamiętasz? Od tego zdania rozpocząłem pisanie tego artykułu. Zawiązałem buty. Wyręczyłem mojego Syna, a zatem mogliśmy wychodzić.

Męska rozmowa Ojca z Synem

Nie starczyło mi jednak cierpliwości, aby spokojnie poczekać, wytłumaczyć, pokazać, poprosić o powtórzenie czynności. Zirytowałem się, zacząłem pytać – dlaczego nie chciał spróbować, dlaczego zrezygnował, dlaczego czekał na mnie tak długo, choć teraz nie mamy już czasu? Dlaczego? Męska rozmowa. Może raczej monolog. Z czyjej strony? Wiadomo przecież.

Czy pomogę Ci zasznurować buty? Pytanie! Oczywiście, że Ci pomogę

Pisałem już o tym, że chcę pomagać mojemu Synowi, ale nie chcę go wyręczać. Pomagać, to nie znaczy wyręczać! Co zrobić, aby pomoc była zawsze pomaganiem?

Aby pomoc była pomaganiem

Bardzo często zdarza się, że pomagając swoim dzieciom możemy wyrządzić im krzywdę. Trudno ich za to winić, bo nikt wcześniej nie uświadomił ich, że trzeba inaczej. Będąc przekonanym, że w życiu trzeba innym pomagać, chcę tą samą wartość zaszczepić w głowie mojego Dziecka.

  • pomagać potrzebującym
  • dzielić się z innymi tym, co się ma
  • troszczyć się o innych

… są to wartości, których nie powinno zabraknąć w życiu żadnego człowieka. Wychodząc z tego założenia, powinienem przekazywać je mojemu Dziecku.

Co więc zrobić, aby pomoc zawsze była pomaganiem? Zanim poszukam odpowiedzi na to pytanie, chciałbym przedstawić Wam jedną z opowieści kota Afika ze zbioru: “Przygody kota Afika. Bajki pełne dobrych myśli“.

Z bajki wzięte

– Tato, możesz tu na chwilkę przyjść? — zawołał ze swojego pokoju Krzyś. -Teraz nie mogę, ale jak tylko skończę to, co robię, to na pewno do ciebie przyjdę – odpowiedział z salonu tata. – Ale ja potrzebuję twojej pomocy teraz, a nie później. Proszę. To jest naprawdę bardzo ważne – nalegał Krzyś. – Przyjdziesz teraz? – Za momencik, tylko coś skończę – znów próbował wytłumaczyć synowi pan Andrzej, że naprawdę jest bardzo zajęty. – Ale tato – ze smutkiem i jednocześnie niezadowoleniem w głosie, odezwał się Krzyś. – Przecież obiecałeś mi kiedyś, że jak tylko będę potrzebował twojej pomocy, to ty na pewno do mnie przyjdziesz. A teraz nie chcesz przyjść. Obiecałeś, pamiętasz?

– Pamiętam, pamiętam, ale nie wiedziałem wtedy, że tej pomocy będziesz potrzebował tak często. Przecież przez ostatnie dni nic innego nie robię, tylko biegam na górę i na dół, na górę i na dół, i za chwilę znów na górę, bo ty wciąż potrzebujesz mojej pomocy. A potem okazuje się, że to, w czym miałem ci pomóc, całkiem spokojnie mogłeś zrobić sam, tylko nie mam pojęcia, czemu tego nie zrobiłeś – lekko poirytowanym głosem odpowiedział tata na pytanie.

Nie ważne czy to zadanie domowe czy sznurownie butów – chcę pomagać mojemu Synowi

Tato?! – już biegnę do Ciebie…

Pokonujemy poważne odległości z pokoju do pokoju, z parteru na pięterko i to wcale bardzo często, gdy tylko nasza pociecha o coś poprosi. Włącza się automatyzm dobrego rodzica, czynimy to odruchowo, nie zastanawiając się wiele, zanim oderwiemy się od własnych zajęć. Niesiemy pomoc. Sprawa nie jest przecież bagatelna – potrzebuje nas nasze dziecko, a zatem każdy nasz kurs w pełni jest uzasadniony. Szczególnie wtedy, gdy w jego głosie słychać bezradność i niemoc.

Czy rzeczywiście nas potrzebuje? Czy może nieświadomie przyzwyczailiśmy je do tego? Czym naprawdę jest pomoc i co oznacza to znane wszystkim słowo?

Pomagam czy wyręczam?

Jako ojciec, nie chcę, by mój Syn wyrósł na egoistę, patrzącego na innych przez pryzmat wyłącznie własnych potrzeb. Wręcz przeciwnie. Chcę pomagać. Cenię sobie umiejętność pomagania. Chcę pomagać, bo wiem, że sam niejednokrotnie będę pomocy oczekiwać. Czy w domu czy w pracy, czy gdziekolwiek. Tego samego chcę uczyć swojego dzieciaka. Co jednak, kiedy pomoc przeradza się w wyręczanie

Wtedy mam problem, bo pomoc przestaje być tak naprawdę pomaganiem. Krzywdzi, zamiast nieść coś dobrego. Kaleczy, czyniąc z dziecka osobę nieporadną życiowo. Nie dość, że w dorosłym życiu będzie mieć spore problemy, aby poradzić sobie z najprostszymi wyzwaniami, to jeszcze wymagać będzie od innych, by przejęli pałeczkę od nadopiekuńczych rodziców. Widzicie to w ten sam sposób jak i ja?

Pomoc – co tak naprawdę oznacza?

Tak naprawdę słowo to składa się z dwóch innych: “PO” i “MOC“. Kiedy dziecko nas woła, bo z czymś sobie nie radzi, to często liczy – tak na 100%, że przejmiemy za niego wykonanie zadania. Znam to z autopsji. Przyglądanie się w zupełności mu wystarczy. Tak wydaje się i prościej, i szybciej… i wygodniej. Choćby podczas ubierania się przed wyjściem na narty, sanki, basen. Cała masa ubrań, którą mój Syn widzi, sprawia, że zakładanie ich przeciąga się w nieskończoność. Klasyczne są poranki. Nie jestem prorokiem, choć i tak wiem, że … dziś rano Maciek, jak zwykle niechętnie będzie się ubierać, sznurówki będzie wiązać wolniej niż zwykle, trochę tak, jakby brał udział w konkurencji na najdłuższy czas ubierania się. Tylko po co? W tej dyscyplinie i tak nie ma sobie równych.

Oczywiście na domiar złego – czapka będzie założona tył na przód, a szalik krzywo, metka informująca o temperaturze prania przyszyta do szalika wołać będzie jak codziennie rano… złap mnie! Przeczytaj mnie! Nie wspominając już o rękawiczkach, które nijak nie chcą się słuchać. Znacie ten klimat?

Rany! Znam ten klimat. Codziennie jest tak samo. Czy kiedyś się to zmieni?

Wracając jednak do poruszanego wątku pomocy – pomagając, tak naprawdę dzielę się swoją MOCĄ, wiedzą, doświadczeniem, praktyką i mądrością. To zaś, aby miało szansę zaowocować w przyszłości w życiu mojego Syna, wymaga zaangażowania i współpracy z Jego strony. Jak ziarno nie zakiełkuje bez rodnej ziemi, ale także zaangażowania się w jej podlewanie i nawożenie, tak rodzicielska pomoc bez aktywnego udziału dziecka, nie wyda owocu w postaci usamodzielnienia się i zyskania statusu niezależności przez niego. Pomoc nie spełni swej prawdziwej funkcji i stanie się czymś zupełnie przeciwnym.

Rymowanka pełna mocy

Jak to wytłumaczyć dzieciakowi, kiedy kolejny raz oczekiwać będzie od nas nie pomocy, a wyręczenia?

Ja znalazłem na to sposób, ucząc mojego Syna pewnej rymowanki, a potem rozmawiając z Nim na ten temat. Teraz wie, że jak każdy człowiek, on też ma w sobie MOC, tylko nie zawsze wystarcza jej na wykonanie jakiegoś zadania. 

Od tamtego czasu zdarza się, że zamiast słów: Tato, pomóż mi!, słyszę : Tato, podziel się proszę swoją mocą, bo ja mam jej za mało i nie mogę sobie z tym poradzić.

Przyznam, że dużo łatwiej przychodzi mi oderwać się od ważnego zajęcia i samo pomaganie sprawia mi ogromną przyjemność. Sam też korzystam z MOCY Maćka. I używam właśnie takich słów, by i jemu łatwiej było przerwać na chwilę zabawę i podzielić się ze mną swoją mocą. 

A oto wspomniana rymowanka, zaczerpnięta ze zbioru „Przygody kota Afika. Bajki pełne dobrych myśli”, o której pisałem powyżej:

Gdy ktoś nie wie, co ma zrobić, to po moją biegnie moc, razem łatwiej sobie radzić, czy to w dzień, czy w ciemną noc. I tak samo, gdy ja nie wiem, jak poradzić sobie z czymś, proszę innych o ich moce, żeby móc to zrobić z kimś.

Wiem, że z tą wiedzą, mój Syn pomagając innym, nie pozwoli, by wykorzystywali jego dobre serce, a kiedy sam tej pomocy będzie potrzebować, da z siebie wszystko, całą moc, potencjał i mądrość, by inni nie czuli się wykorzystani przez Niego. 


Proszę poczekaj...
Podobne wpisy

Nasz świat cały jest na niebiesko

2 dzień kwietnia. Światowy Dzień Świadomości Autyzmu. Pomyślałem, że warto poruszyć przy tej okazji ważki temat. To jednocześnie trudny temat i niewidzięczny, przez wielu pomijany. Jaka jest nasza świadomość autyzmu?…
Czytaj więcej