Paweł Juraszek, trener siły i przygotowania motorycznego, na siłowni

Oczy jeszcze chcą. Ciało mówi: dość. Rozmowa z Pawłem Juraszkiem

10 pytań · rozmowa

Oczy jeszcze chcą. Ciało mówi: dość

O sile, starzeniu się i męskim ego, które czasem kosztuje więcej niż kontuzja.

W pewnym wieku człowiek zaczyna zauważać rzeczy, na które wcześniej nie zwracał uwagi. Że kolano po meczu boli dłużej niż kiedyś. Że poranna sztywność pleców przestaje być wyjątkiem. Że ciężar, który dziesięć lat temu nie robił wrażenia, dziś wymaga rozgrzewki, przygotowania i dwóch dni regeneracji.

Najtrudniejsze nie jest jednak to, że ciało się zmienia. Najtrudniejsze jest pogodzenie się z tym, że nie zawsze możemy od niego wymagać tego samego.

Paweł Juraszek zna ten problem z dwóch stron. Przez lata grał w koszykówkę na wysokim poziomie i sam przyznaje, że sport zostawił ślad w jego stawach. Dziś jako trener siły i przygotowania motorycznego pracuje z ludźmi w bardzo różnym wieku, także znacznie starszymi od siebie.

Rozmawiamy o tym, dlaczego po czterdziestce siła przestaje być sposobem na imponowanie innym, kiedy ambicja staje się niebezpieczna i dlaczego najważniejszym celem treningu może być to, żeby za trzydzieści lat nie być od nikogo zależnym.

Bo być może prawdziwa siła zaczyna się wtedy, gdy przestajemy ją komukolwiek udowadniać.

Cykl 10 pytań · rozmowa · tatee.pl

01

Paweł, zacznę przewrotnie: po czym poznajesz silnego faceta po czterdziestce? Po tym, ile podnosi, jak wygląda bez koszulki, czy po tym, co jego ciało pozwala mu jeszcze robić?

Paweł Juraszek

Słowo „silny” zamieniłbym na „sprawny”. Dla mężczyzny po czterdziestce to właściwsza definicja. Na sprawność oczywiście składa się siła, ale też wytrzymałość, gibkość i cała reszta.

Sprawność to również prawidłowe funkcjonowanie organizmu: układu oddechowo-krążeniowego, hormonalnego, a co za tym idzie - libido i seksualności. Bardzo ważny jest też stan psychiczny. W tym wieku wielu współczesnych facetów jest zagubionych i brakuje im właściwego poczucia wartości. Często wychowywali się przy ojcu, którego w ich życiu w praktyce nie było.

Odpowiadając wprost: ani ciężar na sztandze, ani wygląd nie świadczą o tym, że facet jest silny. Dla mnie siła to suma wszystkich tych rzeczy.

02

W wieku dwudziestu lat ciało wybacza nam właściwie wszystko. Potem zaczyna wystawiać rachunki. Jak odróżnić naturalne starzenie się od zwykłego zaniedbania, które zbyt łatwo tłumaczymy sobie metryką?

Paweł Juraszek

To prawda, w wieku dwudziestu lat człowiek jest najsprawniejszy, a ciało wybacza mu wiele błędów. Tyle że to nie trwa długo - po dwudziestym ósmym, trzydziestym roku życia sprawność zaczyna spadać. Ubywa masy mięśniowej, wolniej się regenerujemy, obniża się poziom testosteronu.

Starzenie się jest naturalną częścią życia. Nie znaczy to jednak, że mamy się mu poddać. Dzięki dobrze dopasowanemu treningowi, dobremu odżywianiu i odpowiedniej ilości snu realnie wpływamy na własne ciało.

Zaniedbany może być też dwudziestolatek - otyłość i brak sprawności dotyczą każdego wieku i każdej płci. Pod moją opieką jest 78-letnia pani, która mimo endoprotezy biodra i kolana jest bardzo sprawna jak na swój wiek. Robi ćwiczenia, których nie zrobią niektórzy dwudziestolatkowie. Znam też kilku osiemdziesięcioletnich mężczyzn o naprawdę imponującej sprawności - potrafią przebiec półmaraton albo godzinę pływać na basenie.

Zaniedbanie to wybór. Jeśli człowiek wie, że ruch jest mu niezbędny, jest duża szansa, że się nie zaniedba. Oczywiście dochodzą do tego choroby i kontuzje, na które nie zawsze mamy wpływ.

Cieszę się, że coraz więcej osób po czterdziestce i starszych rozumie, jak ważny jest ruch. Metryka nie ma tu znaczenia - liczą się świadomość i chęci. Dziś mamy tyle wiedzy i tylu ludzi, którzy mogą pomóc, że wiek może być tylko liczbą, a starzenie się nie musi być dramatem bezradności w codziennych czynnościach.

Zaniedbanie to wybór. Jeśli człowiek wie, że ruch jest mu niezbędny, jest duża szansa, że się nie zaniedba.
Starzenie się czy zaniedbanie
03

Jest taki męski odruch: skoro kiedyś wyciskałem sto kilo albo grałem cały mecz, to powinienem nadal móc. Co jest trudniejsze po czterdziestce - odbudowanie siły czy pogodzenie się z tym, że trzeba zacząć inaczej niż dwadzieścia lat temu?

Paweł Juraszek

Sam jestem już na etapie, na którym oczy by jeszcze chciały, a ciało mówi „dość”. Własne ego i ambicje trzeba sobie po prostu przemyśleć. Gdybym dziś zrobił taki tydzień treningowy jak dziesięć lat temu, przez kolejne cztery dni byłbym wyłączony z normalnego życia.

W tym wieku trening, dietę i regenerację trzeba zaplanować tak, żeby następnego dnia normalnie funkcjonować. Nie znaczy to, że mamy się obijać i ćwiczyć lekko. Mamy ćwiczyć mądrze - a to sprawa indywidualna.

Odbudowanie siły sprzed lat bywa już niemożliwe. Wciąż jednak można osiągać dobre wyniki - trzeba się tylko pogodzić z tym, że dochodzi się do nich inaczej niż kiedyś.

Pamiętasz moment, w którym to do Ciebie dotarło?

Paweł Juraszek

Nie było jednego spektakularnego dnia. To przychodziło po cichu. Coraz dłużej dochodziłem do siebie po treningu, stawy odzywały się częściej niż kiedyś, a rzeczy, które robiłem bez zastanowienia, nagle wymagały przygotowania.

W pewnym momencie zrozumiałem, że jeśli dalej będę trenował tak jak dawniej, to nie zbuduję formy, tylko kolejne przerwy. Wtedy musiałem przestać słuchać ambicji i zacząć słuchać ciała.

Ławka treningowa ze skakanką, gumą oporową i butelką wody w porannym świetle
Nie znaczy to, że mamy się obijać i ćwiczyć lekko. Mamy ćwiczyć mądrze.
04

Dużo mówi się o mobilności i zdrowych stawach, a Ty zajmujesz się przede wszystkim budowaniem siły i mocy. Czy można być naprawdę silnym, jeśli ciało przestaje się swobodnie poruszać?

Paweł Juraszek

Odpowiedź jest złożona. Dzięki ćwiczeniom możemy utrzymać ciało w dobrej sprawności przez długie lata. Przy poważnych uszkodzeniach stawów sytuacja bywa trudniejsza.

Sam należę do ludzi, którzy mają dość zużyte stawy i ogólnie cały aparat ruchu. To skutek uprawiania sportu na wysokim poziomie, który niestety niewiele miał wspólnego ze zdrowiem.

Dlatego tak ważny jest dobór ćwiczeń i aktywności do konkretnego człowieka - do jego wieku, ogólnego stanu zdrowia i wielu innych czynników. Ciało trzeba doprowadzić do dobrej sprawności, żeby służyło nam jak najdłużej.

05

Przychodzi do Ciebie 48-letni facet: praca, dzieci, kredyt, osiem godzin przy biurku, trochę brzucha i coraz mniej czasu. Mówi: „Paweł, nie chcę być sportowcem. Chcę za dziesięć lat nadal normalnie żyć”. Co chciałbyś, żeby potrafiło wtedy jego ciało?

Paweł Juraszek

Chciałbym, żeby jego ciało było jego atutem w codziennym życiu, a nie obciążeniem. Czyli: życie bez bólu i w pełnej sprawności.

Zejdźmy na ziemię. Ma czterdzieści osiem lat i trzy godziny w tygodniu dla siebie. Od czego zaczynacie?

Paweł Juraszek

Od rozmowy i badań, żeby wiedzieć, z czym przychodzi: wcześniejsze kontuzje, ciśnienie, morfologia, hormony. Potem sprawdzam, jak się porusza. Jak robi przysiad, czy ma zakres ruchu w biodrach i barkach, jak wygląda jego równowaga i ile wytrzymuje wysiłku.

Trzy godziny tygodniowo to naprawdę dużo, jeśli są dobrze wykorzystane: dwa treningi siłowe na całe ciało i jeden wydolnościowy. Bez rzucania się na głęboką wodę. Pierwsze tygodnie mają go nauczyć ruchu i regularności, a nie zmęczyć tak, że rzuci wszystko po miesiącu.

06

Kiedy upór na treningu przestaje być charakterem, a zaczyna być zwykłą głupotą?

Paweł Juraszek

Kluczowym problemem mężczyzn jest ego, za którym ciało może już nie nadążyć. Na przykład bicie rekordu w wyciskaniu sztangi leżąc - rekordu sprzed dziesięciu, piętnastu lat. Oczywiście można próbować. Tylko że zerwane ścięgno albo naderwany mięsień piersiowy to kontuzja, która z operacją i rehabilitacją potrafi zająć nawet rok. Prosty rachunek: czy warto tak ryzykować, żeby połechtać ego?

W pewnym wieku wyciskanie tak zwanego maksa, czyli jednego maksymalnego powtórzenia, to bardzo duże ryzyko. Maksa można zmierzyć pośrednio [np. na podstawie serii kilku powtórzeń z mniejszym ciężarem - przyp. red.]. Wynik jest zbliżony, a ryzyko kontuzji drastycznie mniejsze.

Z własnego doświadczenia wiem, że próba zrobienia maksa za wszelką cenę w większości przypadków kończy się kontuzją. Dobre jest to, że potem wyciągają wnioski i chowają ego do kieszeni. Trenują z głową, słuchają własnego ciała i nie fundują sobie powtórki z historii.

A Ty? Zdarzyło Ci się zrobić na treningu coś nierozsądnego tylko dlatego, że nie chciałeś przed sobą przyznać, że już nie możesz?

Paweł Juraszek

Oczywiście. Każdy, kto długo trenował wyczynowo, ma takie historie. Ja też dokładałem ciężaru wtedy, kiedy ciało wyraźnie mówiło, że to nie jest ten dzień, i trenowałem mimo bólu, bo wydawało mi się, że odpuszczenie to słabość.

Dziś wiem, że to nie była odwaga, tylko brak rozsądku. Kiedy tłumaczę to swoim podopiecznym, mówię trochę także do siebie sprzed lat.

Prosty rachunek: czy warto tak ryzykować, żeby połechtać ego?
Charakter czy głupota
07

Koszykówka to szybkość, wyskok, kontakt i decyzja podejmowana w ułamku sekundy. Czego nauczyła Cię o sile, czego nie nauczyłaby Cię sama siłownia?

Paweł Juraszek

Koszykówka nauczyła mnie, że odpowiedni poziom siły jest niezbędny, żeby być szybkim, skocznym, wytrzymałym i odpornym na kontuzje. A narzędziem do budowania tej siły była siłownia. Te dwa światy się uzupełniały.

To było dwadzieścia lat temu, kiedy siłownia dopiero zaczynała wchodzić do innych dyscyplin. Dziś to standard w większości sportów.

Gdybyś mógł dziś porozmawiać z dwudziestoletnim Pawłem, który właśnie idzie na trening koszykówki, przed czym byś go ostrzegł?

Paweł Juraszek

Nie odradzałbym mu sportu, bo dał mi bardzo dużo. Powiedziałbym mu raczej, żeby nie traktował bólu jak czegoś, co trzeba przeczekać. Żeby dbał o regenerację tak samo poważnie jak o trening i pamiętał, że ciało ma mu służyć także wtedy, gdy skończy grać.

Ambicja jest potrzebna. Tylko że wystawia rachunek, a ten rachunek przychodzi po latach.

Piłka do koszykówki i odważnik kettlebell na drewnianym parkiecie sali gimnastycznej
Koszykówka nauczyła mnie, że odpowiedni poziom siły jest niezbędny, żeby być szybkim, skocznym, wytrzymałym i odpornym na kontuzje.
08

Sztanga nie wie, kim jesteś. Nie interesują jej Twoje pieniądze, stanowisko ani ambicje. Czy siłownia uczy mężczyzn pokory?

Paweł Juraszek

Myślę, że jak każda przeszkoda w życiu - uczy nas wiele. Porażka uczy pokory, uporu i determinacji, żeby ją pokonać. Sukces buduje poczucie wartości, bo daje poczucie sprawczości. I nie dotyczy to wyłącznie rekordu w danym boju.

Ciężar jest stały, ale na to, czy go podniesiemy, wpływa mnóstwo czynników. Jak z każdą przeszkodą w życiu.

Zgadza się, ciężar nie weryfikuje człowieka po majątku czy stanowisku. Tylko czy my w ogóle powinniśmy tak oceniać ludzi? Ja dzielę ludzi na dobrych i złych. Ale to już trochę poza tematem.

Widzisz na sali facetów, którzy ciężarami próbują coś sobie udowodnić?

Paweł Juraszek

Widzę. Często to ludzie, którzy w pracy zarządzają, decydują i są przyzwyczajeni, że wszystko idzie po ich myśli. A na sali okazuje się, że proste ćwiczenie sprawia im kłopot. Jedni się frustrują i próbują nadrobić ciężarem. Inni się śmieją i zaczynają od podstaw. Ci drudzy zwykle zachodzą dalej.

Poczucia wartości nie zbuduje się jednym rekordem. Buduje się je regularną pracą, kiedy człowiek widzi, że robi postępy i że to jego zasługa.

09

W pewnym wieku przestajemy trenować „na lato”. Trenujemy trochę na swoją pięćdziesiątkę, sześćdziesiątkę, może siedemdziesiątkę. Po co właściwie chcesz być silny?

Paweł Juraszek

Odpowiedź jest krótka: żyć bez bólu, cieszyć się życiem i być w takiej sprawności, żeby nie być od nikogo zależnym. A co za tym idzie - nie być ciężarem dla innych.

Nie mówisz o wyglądzie ani o wynikach, tylko o niezależności. Mężczyźni boją się starości dlatego, że przestaną być silni, czy dlatego, że kiedyś będą musieli poprosić kogoś o pomoc?

Paweł Juraszek

Myślę, że raczej tego drugiego. Dla wielu facetów prośba o pomoc to coś, czego po prostu nie potrafią. Tylko że korzystanie z pomocy nikomu nie odbiera godności. W życiu każdego przychodzi taki moment.

Chodzi o to, żeby przyszedł jak najpóźniej, a do tego czasu móc samemu robić to, co się lubi. Wejść po schodach, pojechać w góry, pobawić się z wnukami.

Żyć bez bólu, cieszyć się życiem i być w takiej sprawności, żeby nie być od nikogo zależnym.
Po co być silnym
10

Na koniec pytanie do Ciebie, nie do trenera: czego sam najbardziej nie chciałbyś stracić wraz z wiekiem?

Paweł Juraszek

Radości z ruchu. Tego, że mogę rano wstać, pójść na trening albo na długi spacer i czuć, że ciało mnie słucha. Rekordy przyszły i odeszły, i dobrze. Ale chęć, żeby się ruszać, i ludzi, z którymi to robię, chciałbym zatrzymać jak najdłużej.

I jeszcze jedno: chciałbym do końca robić rzeczy, które dają mi radość. Tego zresztą życzę każdemu.

10 pytań

tatee.pl - rozmowy z ludźmi, którzy wiedzą, o czym mówią.

Czytaj dalej · forma po 40 na tatee

Podobne wpisy